|
sobota, 14 kwietnia 2012
2012
no teraz to dopiero szok, po takim odstępie .... jakbym wróciła z podróży dalekiej, ale przecież nigdzie nie byłam, dziś już chyba nikt nie czyta blgoów, wszystko na fejsie ;) heh co u mnie? ciągły brak czasu, zresztą widać chyba, prawie 31 na karku, "kariera" - no nie ma sie co oszukiwać ale jest ok rodzina - brzydal został mężem, dzieci - 2 przeczytanych książek w ostatnim roku: 0 właśnie mały pączek (22m-ce) wstał i po pisaniu ciągle coś, a to w pracy a to w domu, nie może być ok, nie można po prostu żyć tylko zawsze coś sie musi......
piątek, 17 kwietnia 2009
obudzona
ooo długo mnie nie było ale skoro pamiętałam hasło to coś w tym musi być. przeglądnełam kilka wpisów "starych" .. . ale to było dawno, baardzo dużo sie u mnie zmieniło, jeszcze więcej dzieje sie na bieżąco, pomyślałam żeby może znowu sobie poklikać? zobaczymy co mi z tego wyjdzie. teraz co prawda jestem zupełnie innym człowiekiem (matką, żoną, kocha... heh) ale dalej trochę mam z tamtej ...magic...
wtorek, 08 maja 2007
to moja ostatnia notka w tym blogu. Kończy się etap w moim życiu, zaczyna się inny może lepszy... na pewno ważniejszy ... ale o tym już nie tu .. pa
poniedziałek, 02 kwietnia 2007
wtorek, 27 marca 2007
szkolenie
właśnie wróciłam z najbardziej nudnego i debilnego szkolenia na świecie! Ludzie, jak można brać tyle kasy za coś tak badziewnego. Jak kawę z termosu 1 na dzień i łyżkę ryżu z brokułem nazywać wyżywieniem?? masakra. A kogoś kto przez 6 godzin czyta ustawe i za sprawę najwyższej wagi uważa przedyktowanie regułek i nazw z ustawy - specjalistą z zakresu... to ja dziękuje prosze państwa! stracony dzień, równie dobrze mogłam zostać w domu i oglądać z płyty pierwsze odcinki magdy.m.... pewnie więcej bym z tego wyniosła. ps. w sprawach służbowych podjęta jedyna słuszna decyzja: stawiać się, nie dać sobie w kasze dmuchać :) mimo wszystko życie jest piękne, słońce świeci i świat pachnie miłością.... a, zapomniałabym zapisałam się na włoski, :) to jest COŚ
środa, 21 marca 2007
zaczęłam dziś kasować pierwsze wpisy z listopada 2005, ale zrezygnowałam. w sumie to nawet fajnie się czyta te moje głupoty, matko jak się człowiek potrafi zmienić. Gdyby dziś ktoś kazałby mi czytać podobne bzdury chybabym go wyśmiała. A wtedy.. pełna powaga.. heh, ... życie
wtorek, 20 marca 2007
chyba muszę zacząć szukać "normalnej" pracy, odkryłyśmy dziś że jedynym normalnym elementem w pracy jest wypłata na czas. .... i na tym byłby koniec. dobrym rozwiązaniem jeśli chodzi o nawał obowiązków byłoby zatrudnienie paru stażystek do pomocy. no cóż miałyśmy dziewczynę, było fajnie jak ona przyszła, nic nie wiedziała wszystko jej pokazywałyśmy i uczyłyśmy, ale jak potrzeba było zrobić coś samodzielnie... to odkryła że jak pójdzie na zwolnienie lekarskie to i tak zapłacą jej 100%... więc była stażystka - jest geniusz kombinatoryki... nic ponad minimum, odwalić swoje i do domu, po każdej równej godzinie "pracy" papieros, pół godziny na śniadaniu i pół na kawie po południu. dla "bezpieczeństwa" nie robi nic wymagającego myślenia, "... żeby nie popsuć.." no normalnie szkoda mi słów
sobota, 17 marca 2007
przypływ
hehe jestem, ale nie bardzo wiem czy mogę, w końcu po długiej przerwie trzeba by jakoś stopniowo... nieważne życie płynie i nie ma się co zastanawiać nad pierdołami. Czasami myślę sobie że coś mi ucieka, że życie przelatuje mi między palcami.. ok, ale czy na tym właśnie nie polega życie? eh.. ale wymyśliłam nic nie poradze że tak właśnie myślę, druga myśl jaka przychodzi mi do głowy, to że inni mają lepiej.. ale po chwili zastanowienia się dostrzegam, że niekoniecznie, przecież nigdy do końca nie wiadomo jak swoje życie widzą inni, na zewnątrz super a w środku wrak... hmm jakby na to nie patrzeć ja jako optymistka podobam się sobie bardziej. Świat jest piękny, tylko trzeba umieć go docenić. Tak to zdecydowanie lepsze podejście.... :)
środa, 14 marca 2007
jestem.... chyba
No naprawdę sporo mnie nie było, nie wiem czy to był brak czasu czy coś innego ... może po prostu mi się niechciało...po całym dniu przy biurku w robocie, pisanie w domu jest ostatnią rzeczą, którą chciałabym robić, ... więc nie robię, heh Nic się nie zmienia, .. life goes on... w sprawach sercowych jak zwykle, raz lepiej raz gorzej. skupiłam się na pracy, zapisuję się na projekty hmm uwaga wielkie słowo "unijne" i jeżdże na szkolenia, zdobywam wiedzę, której na studiach zdobywać mi się nie chciało a teraz mi sie chce.. ironia, bo teraz to za ciężką kasę (całe szczęście że nie moją). I żyję sobie jak mały biedny człowieczek w małym biednym miasteczku, solarium i piątkowe malibu czy inne kolorowe pierdoły poprawiają mi humor. co jakiś czas dopada mnie "coś", nie wiem co. zawsze byłam troche psychiczna, widać tak musi być. obejrzałam wczoraj świadka koronnego, ...lepiej późno niż później, bo bardzo mi się podobał. słyszałam kilka złych recenzji ale ja uważam że super film, szkoda tylko że ilość reklam, niszczy troche wizerunek. bo zwylke tak jest że jak coś głośno reklamują to okazuje sie to denne. dla mnie film na pięć gwiazdek :) dobra lece lece bo chcę.... lecę bo chcę przelecieć cię, heh |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Blox'y
Feng shui i inne
Przepiękne zdjęcia
Warto zobaczyć co sie dzieje na świecie
Wesołości
|